Menu Zamknij

Witraże starołęckiego kościoła

Czy wiecie, że w Poznaniu istnieją dwa kościoły pod tym samym wezwaniem św. Antoniego z Padwy (Padewskiego)?

Jednym z nich jest piękny kościół franciszkański na Wzgórzu Przemysła, tuż obok miejsca, gdzie niegdyś stał królewski zamek. Świątynia ucierpiała podczas II wojny i właściwie mimo upływu 80 lat od jej zakończenia nadal można przyjąć, że trwa renowacja kościoła. W jej wyniku powrócił bogaty wystrój z epoki baroku.

Kościół św. Antoniego Padewskiego i klasztor franciszkanów konwentualnych w Poznaniu Prowincji Gdańskiej (Wikipedia)

Ale ten artykuł dotyczy drugiego kościoła pod tym samym wezwaniem: świątyni na poznańskiej Starołęce.

Starołęcki kościół pw. św. Antoniego – stan współczesny, widok od strony wejścia bocznego (w praktyce używane jako główne)

Zasadniczo kościół został zaprojektowany przez wybitnego poznańskiego architekta Rogera Sławskiego. Dlaczego „zasadniczo”? Bo po śmierci Autora dokonano w projekcie pewnych zmian, dalsze uproszczenia zastosowano w trakcie budowy lub wykańczania budynku.

Co jednak najważniejsze dla tego artykułu, architekt zaprojektował (i nie zmieniono tego) w ścianach kościoła 8 kolistych witraży. I o nich właśnie chcę tu opowiedzieć.

Są to dzieła wybitne, tak jak i cały wystrój kościoła, w którym na pierwszym miejscu należy wymienić liczne i o wysokiej wartości artystycznej freski (sgraffito) autorstwa Łucji i Józefa Oźminów. Ta para artystów pozostawiła w czasie swego wieloletniego pobytu w Poznaniu liczne dzieła w obiektach sakralnych, ale także przyczyniła się do powstania wystroju obiektów świeckich, odbudowywanych po ciężkich zniszczenia wojennych centrum Poznania.

Tym, którzy nie znają ogromu ruin Poznania (ogólnie znane są ruiny Warszawy, trochę także Gdańska), może warto pokazać takie obrazy; jak widać, po II wojnie było co odtwarzać, w gruzach legło 55% budynków… (fotografie ze zbiorów MKZ/AP/CYRYL)

Zatem państwo Oźminowie zostali zaproszeni również do tworzenia wystroju artystycznego kościołów poznańskich. W kościele starołęckim zaprojektowali monumentalne freski – to osobny temat do opowiadania – oraz właśnie witraże, osiem pięknych witraży w kształcie kół (ich średnica to 4,5 m lub 4 m) Jak na polskie warunki polityczne i czas powstania – można to dzieło śmiało nazwać „monumentalnym”. Jedno i drugie, freski w technice sgraffito i witraże, stanowi spójną całość artystyczną.

Witraże projektu pana Józefa Oźmina powstawały przez kilka lat począwszy od roku 1959. Wykonawca tego wspaniałego działa był warsztat Zygmunta Kośmickiego, po II wojnie autora wielu witraży w Poznaniu i nie tylko.

Para artystyczna Józef Oźmin – Zygmunt Kośmicki tworzyła zgrany duet, bowiem ich dziełem są także witraże w prezbiterium kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela przy ul. Fredry, założone tam w ramach powojennej odbudowy świątyni.Warto wspomnieć, że pan Zygmunt był z pochodzenia starołęczaninem i na naszym cmentarzu spoczął po śmierci. A rodzinny zakład witraży pana Zygmunta działa w Poznaniu do dziś przy ul. Grunwaldzkiej.

Artystyczna Pracownia Witraży Kośmiccy (FB)

Prace związane z powstaniem witraży w starołęckim kościele zakończono w roku jubileuszu chrztu Polski (1966), co na pamiątkę utrwalono na jednym z witraży.

Witraż w prezbiterium

Witraż w prezbiterium, jeden z dwóch mniejszych, przedstawia patrona świątyni – świętego Antoniego w trakcie modlitwy, z rękoma wzniesionymi ku Niebu, z którego ku Świętemu swoje rączki kieruje Dzieciątko. Scenę dopełniają postaci aniołów, zgodnie z tradycją „budowy” scen na witrażach. Jest to cenne uszanowanie tradycji, połączone z przedwojennym jeszcze stylem ekspresjonistycznym, wprowadzającym liczne drobne i wielobarwne elementy (z przewagą trójkątów i czworokątów) jako „tworzywo” obrazu na witrażach. Elementy te zresztą nawiązują do tych, z których stworzono obrazy na freskach .

Prezbiterium: święty Antoni Padewski w modlitwie z towarzyszeniem Dzieciątka i aniołów

Witraż nad chórem muzycznym

Naprzeciw prezbiterium nad chórem zamieszczono witraż z wyobrażeniem Trójcy Świętej: ukrzyżowanemu Chrystusowi w części centralnej witrażu towarzyszy Bóg Ojciec oraz Duch Święty wyobrażony tradycyjnie jako gołębica.

Chór: Trójca Święta

Witraż jest w całości wypełniony obrazem, mimo iż początkowo był niejako „skazany” na częściową tylko ekspozycję: do niedawnej modernizacji organów dolna połowa witrażu była przesłonięta prospektem organowym. Dobrze się stało, że z modernizowany instrument odsłonił witraż widzom znajdującym się wewnątrz świątyni.

Sześć witraży na ścianach bocznych

Witraże boczne (większe od obu szczytowych) – na jednej i na drugiej ścianie naw bocznych tworzą trzy pary scen. Można dopatrzyć się w każdej parze podobnych „nastrojów”: kolorystyki, jasności sceny.

Na wszystkich sześciu witrażach na ścianach naw bocznych przedstawiono postacie aniołów. Każdy z nich jednak jest bohaterem innej sceny.

Para witraży od strony prezbiterium przedstawia „anioły ofiarujące” – postaci aniołów zwracają się w stronę prezbiterium, a więc także w stronę witrażu z patronem świątyni. Jeden z nich, Anioł Pokoju, podaje świętemu gołębicę, drugi – dziecko.

Nawa południowa, strona prezbiterium: Anioł Pokoju (z napisem PAX nad postacią) w geście ofiarowania św. Antoniemu gołębicy
Nawa północna, strona prezbiterium: Anioł Stróż w geście ofiarowania św. Antoniemu dziecka

Witraże pod strony chóru przedstawiają, można by określić –„świat Bożej potęgi”.

W nawie północnej (od ulicy) Archanioł Michał swobodnym ruchem, nieomal w tańcu, pokonuje szatana. Ten jest istotą małą, skarlałą i ograniczoną, co symbolicznie oddaje niebieska skrzynia, w której szatan jest zamknięty, uwięziony, pokonany.

Nawa północna, strona chóru: Archanioł Michał pokonuje szatana

Na witrażu nawy południowej (od dziedzińca) bezimienny anioł wysypuje na świat dobra z „rogu obfitości” – symbolu dostatku i dobrobytu, tu kojarzącego się z chrześcijańskim zawierzeniem Bogu: bądź z Bogiem, a o cokolwiek prosisz, stanie się – zdaje się pouczać ta scena.

Nawa południowa, strona chóru: anioł wysypuje na świat dobra z „rogu obfitości”

Środkowa para witraży przedstawia „anioły tańczące” – w intensywnym ruchu, z rękami podniesionymi w górę, zwiniętymi skrzydłami, by nie przeszkadzały w radosnym tańcu, którego intensywność podkreśla dynamiczny układ nóg aniołów.

Nawa północna, środek: anioł tańczący (na przepasce biodrowej z lewej strony postaci trudno dostrzegalny napis 1966, data ukończenia witraży)
Nawa południowa, środek: anioł tańczący

Witraże z bocznych naw otoczone są pierścieniami w różnych barwach. Ale czyż Artysta wykonał je niestarannie, bo ich dolna część jest w każdym przypadku szersza od górnej? Oczywiście nie, to środek artystyczny – skrót perspektywiczny, jaki znamy fotografii na otwartej przestrzeni. Górna część obrazu na witrażu jest od nas „dalej” niż dolna…

Jedność formy artystycznej

Witraże w starołęckim kościele są wyjątkowe pod jeszcze jednym względem: są doskonale wtopione we freski na ścianach. Między malowidłami na ścianie a obrazami ze szkła istnieje połączenie: brzegi wnęk witraży (tzw. glify) pokryto ornamentami nawiązującymi do elementów malowideł ściennych, kształt tych elementów odpowiada tym, które użyto w obrazach na witrażach, a technika sgraffitowa jest tą samą, która wykonano elementy fresków.

Piękno tych witraży, jak i całego „Oźminowego” wystroju starołęckiego kościoła pokazuje, że nawet „peryferyjny” kościół może być odpowiednim miejscem dla wspaniałych dzieł artystycznych, choć przecież nie ma wielowiekowej historii. To ostatni, jak wskazują historycy sztuki, przykład takiej odważnej i monumentalnej sztuki sakralnej w Poznaniu, a nawet w Wielkopolsce.

Chęć budowy i powojennej odbudowy poznańskich świątyń funkcjonalnie zaaranżowanych, zaprojektowanych i wyposażonych nowocześnie i pięknie (mimo ekonomicznie i politycznie trudnego czasu) to niewątpliwa zasługa ks. dziekana Henryka Lewandowskiego (ówczesnego proboszcza parafii jeżyckiej), który w imieniu Kurii Archidiecezjalnej zajmował się tymi sprawami. To właśnie ksiądz dziekan Lewandowski w pewnym etapie powstawania starołęckiego kościoła zwrócił uwagę na zbytnie (wówczas) zróżnicowanie kształtów okien, przez co otrzymaliśmy ostatecznie piękne koliste witraże o nieomal jednakowych rozmiarach.

Możemy się jako poznaniacy cieszyć, że w powojennym odtwarzaniu zasobu świątyń po zniszczeniach wojennych brali udział wielcy artyści. A jako starołęczanie – że wielkim dziełem artystycznym został obdarzony właśnie nasz kościół.

Nagrobek pp. Oźminów na warszawskim Cmentarzu Powązkowskim

(fotografie archiwalne: MKZ/CYRYL, współczesne: autor, Wikipedia)

Moje fotografie ośmiu witraży można wykorzystać swobodnie do dowolnego dobrego celu.

Translate/Переводить »