Menu Zamknij

Word: Dobry tekst – zasada szósta: teksty o niskiej zawartości tłuszczu

Dieta niskotłuszczowa jest od wielu lat przebojem. Łatwo więc będzie nam za­pamiętać, że podobna zasada obowiązuje w składaniu tekstu.

Mam na myśli kolejną z licznych fascynacji możliwościami edytora, które zwalczam — bezmyślne i bezkrytyczne używanie pi­sma półgrubego, czyli mówiąc po swojsku: nagminne „boldowanie” wszystkiego, co wydaje się godne podkreślenia. W szczytowej formie „wyboldowanie” dotyczy całego tekstu — może pół biedy, gdy odnajduję coś takiego na ulotce czy w ogłoszeniu. Ale całe teksty pisane „boldem”, czyli właśnie pismem półgrubym, też nie należą do rzadkości 1.

To chyba w dużej mierze próba odreagowania ułomności składu na maszynie do pisania. W maszynie jedyną formą podkreślenia fragmentu tekstu było… no właśnie podkreślenie, al­bo po wszystkim (ręcznie ołówkiem), albo poprzez cofnięcie wałka i nadrukowanie kreski podkreślającej. Edytor tekstu stwarza wiele możliwości uwypuklenia pewnych partii tekstu (por. przykłady TUTAJ) i tu zaczyna się problem.

Wiemy już, że z chorobliwą pasją proszę o wytępienie złych nawyków — wy­tłuszczanie ponad miarę jest też jednym z nich. Podkreślam: p o n a d m i a r ę. Nie będę nigdy nikogo przekonywał, że pismo półgrube jest niepotrzebne. Ale jest nadużywane. Przynajmniej w tekstach będących zasadniczą treścią do­kumentu.

Co innego w tytułach, tam pogrubienie bywa całkiem na miejscu. Ale i tu koniecznie należy zachować umiar. Zbyt duży kontrast między grubością liter tytułu a grubością liter tekstu umieszczonego pod tym tytułem — także razi. Sam doszedłem do takiego wniosku po kilku latach. Dlatego tak ochoczo dzielę się tym spostrzeżeniem.

Teraz nauczymy się zatem mniej sztampowo formatować uwypuklenie tekstu. A przy okazji poznamy możliwości polecenia Czcionka.., z menu Format (albo z me­nu podręcznego — o nim zawsze warto pamiętać!).

Trzy akapity powyżej zastosowałem jeden z szerzej stosowanych w polskiej tradycji typograficznej sposobów podkreślania fragmentów tekstu: poprzez r o z s t r z e l e n i e l i t e r. Właśnie tak. Mieliśmy już okazję wspomnieć o pewnych możliwościach Worda w tym zakresie, gdy prezentowałem odtworzoną przeze mnie kartę parkingową. Warto więc nauczyć się, jak to uzyskiwać.

Oto fragment drugiej zakładka pola dialogowego polecenia Czcionka… (pierwszą omówiliśmy wystarczająco na rysunku 6.):

Fragment zakładki Zaawansowane pola dialogowego polecenia Czcionka…

W tej chwili najważniejsze jest dla nas pole Odstęp. Umożliwia ono zmianę odstę­pów międzyznakowych, czyli gęstości druku (pamiętamy?). Mamy do wyboru opcje: Normalne, Zagęszczone i Rozstrzelone, a w polu Co wprowadzamy wielkość efektu wyrażoną w punktach typograficznych.

Proponuję, by każdy sam wypracował sobie wielkość rozstrzelenia. Ja stosuję naj­częściej 2…2,5 punktu dla pisma 12-punktowego. Ale trzeba poeksperymentować. W każdym razie należy wielkość rozstrzelenia dobrać do wysokości pisma i obejrzeć całość krytycznie, czy sprawia „profesjonalne” wrażenie oraz czy wśród reszty tekstu fragment uwypuklony wystarczająco się wyróżnia.

Anglosaska tradycja typograficzna preferuje do uwypuklania tekstu stosowanie pisma pochyłego. Przyznaję, że czasem też stosuję tę metodę. Ale muszę uściślić: język angielski w druku stosuje kursywę przede wszystkim do uwypuklenia pew­nych słów w zdaniu, tych, na które czytający musi położyć akcent zdaniowy, aby sens wypowiedzi byl w pełni przekazany. Raczej nie spotykam podkreślania tą metodą większych partii tekstu. Oto przykład z Kubusia Puchatka (dotyczący balo­nika, pod którym Miś wisiał w powietrzu):

„Butif you don’t” said Pooh, „I shal lhave to let go, and that would spoil me”

Bez „pochylenia” słów don’t i me czytelnik nie zrozumiałby, że Miś ma na myśli coś takiego (w swobodnym przekładzie):

— ale jeśli tego NIE zrobisz — powiedział Puchatek — będę musiał go puścić, a wte­dy JA będę do niczego.

No właśnie, odpowiednikiem anglosaskiej kursywy podkreślającej akcentowane słowa bywa w naszych publikacjach pisanie wyrazu akcentowanego dużymi lite­rami (czyli WERSALIKAMI), jak to uczyniłem w tym spolszczonym zdaniu.

Przy okazji warto porównać polski i anglosaski styl składania wypo­wiedzi w dialogach.

W naszej tradycji wypowiedź rozpoczyna się pauzą, wszystkie wtrącenia także wydziela się pauzami. W angielskiej tradycji wypo­wiedzi w dialogu zawsze są ujęte w cudzysłów. I to, zauważmy, w odmienny cu­dzysłów niż nasz. Mieliśmy już okazję o tym rozmawiać.

A zatem przy uwypuklaniu fragmentów tekstu w grę wchodzą: rozstrzelenie, po­grubienie (z umiarem) i złożenie kursywą (dla krótkich fragmentów, wręcz pojedyn­czych słów). A co z podkreśleniem?

Właściwie należałoby o nim zapomnieć. Nie mogę jednak namawiać do zapomi­nania o jakichkolwiek funkcjach Worda, wręcz przeciwnie — namawiam do od­krywania coraz to nowych. Jednak proszę: unikajmy podkreślania w tekstach. Często spo­tykane liczne podkreślenia dłuższych partii tekstu, i to po kilka na jednej stronicy, są absolutnym zaprzeczeniem profesjonalnej typografii! Prawda, że wygląda to na­chalnie?

Jeden ze skutków ubocznych udostępnienia licznych metod formatowania tekstu jest swoista „choinkowatość” składów. Ich autorzy rozsiewają po dokumencie wszystkie możliwe pomocnicze środki wyrazu, tak jakby kiedykolwiek spotykali coś podobnego w wydawnictwach książkowych. Podkreślenie tekstu za pomocą kreski pod wyrazami jest w książkach rzeczą niesłychanie rzadko spotykaną, po­grubienie stosuje się w nich raczej oszczędnie. Natomiast ulotki i ogłoszenia składane na domowym czy biurowym komputerze to często pod tym względem szczyt bezguścia.

Prawdziwym wzorcem estetyki składu bywają też czasopisma, i to te o najwięk­szej renomie, zwane społeczno-politycznymi, lub też „lepsze” (w praktyce: o ko­rzeniach zagranicznych) pisma dla hobbystów. Z pewnością nie takie z krzyżów­kami na podróż albo tzw. brukowce, ani też bezpłatne wydawnictwa namawiające do kupienia domu czy samochodu. Przyjrzyjmy się im, proszę, przy najbliższej okazji — najlepiej krytycznie.

Nadmierne wytłuszczanie, jak w żywieniu, prowadzi do szybkiego przesytu. Zamiast rycynusu w tym przypadku stosujmy po prostu bardziej profesjonalne sposoby podkreślenia. Wyjdzie to naszym dokumentom na „zdrowie”.

A skoro mowa o skojarzeniach kulinarnych: warto też wystrzegać się zbytniego nafaszerowania dokumentu dziwacznymi elementami, jakie często widujemy w publikacjach, których autorzy zafascynowali się ozdobnikami, nie bacząc na to, iż tego rodzaju przyprawa obniża wartość (estetyczną) „potrawy”. Mam na myśli teksty upstrzone rozmaitymi rączkami, ptaszkami, jednym słowem ikonami lub piktogramami, które w zamiarze autorów mają uatrakcyjnić dokument i (jak mi się zdaje) polepszyć czytelność treści. O, to te znaczki:

i wiele innych. Prawda, że bardzo często widujemy takie coś? W amatorskiej reklamie jakiegoś produktu prawie obowiązkowo pojawi się lista jego cech z „ptaszkami”. Albo ze strzałkami wskazującymi każdy wiersz. Albo z rączkami wskazującymi te cechy. Proszę, byśmy stosowali je po naprawdę głębokim przemyśleniu.

Oczywiście nie mam nic przeciwko krojowi Wingdings, z którego pochodzą te przykłady. Ale lepiej byłoby zostawić go na bardzo specjalne okazje, np. gdy mu­simy za pomocą Worda wyprodukować jakieś nalepki, tabliczki informacyjne czy coś podobnego. Lecz umieszczanie po kilka takich znaczków na jednej stronicy tekstu powoduje tylko niestrawność, a czytelności na pewno nie podnosi. Raczej świadczy o infantylności autora.

No cóż, możemy już śmiało zakończyć nasz bardzo długi wywód pod hasłem „przeciw sztampie!”. Mam nadzieję, że w następnym rozdziale skutecznie wyko­rzystamy te wszystkie wiadomości i będziemy umieli stworzyć naprawdę profesjo­nalny dokument.

Dalej: w przygotowaniu

Czy podoba ci się ta lub inna moja praca? Lubię kawę…

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Word: Dobry tekst – zasada czwarta: korzystajmy z cech akapitów

Zakończyliśmy apelem o zaznajomienie się i stosowanie rozmaitych opcji pola dialogowego Akapit. W przeciwnym razie pozostaniemy długo na poziomie amatorskim i odstępy między wierszami będziemy uzyskiwać wciskaniem „entera”. Tak robi większość nieświadomych użytkowników programów edytorskich. My jednak należymy już do tej drugiej grupy….
Czytaj…
  1. Oczywiście akapit został celowo złożony właśnie z owym „wyboldowaniem” całości jako ilustracja problemu ↩︎

Translate/Переводить »